Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Czyli Korex po godzinach w ciemni ;)

Moderatorzy: rbit9n, Michał Kowalski, Jerzy, zladygin

dak
-#
Posty: 80
Rejestracja: 11 lip 2018, 06:21

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: dak »

Obejrzałem ostatnio ten film i zachodzę w głowę, dlaczego aktorom odgrywającym role fotografów nie tłumaczy się choć w podstatwowym zakresie jak obchodzić się z rekwizytem, którego będą używać. Tak żeby wyglądało naturalnie. Do scen walki wręcz aktora szkolą, do roli żołnierza albo policjanta również, aby wiedział jak broń trzymać. Ale w przypadku postaci fotografów jakoś to kuleje. No chyba, że Capa zawsze robił złożonym obiektywem. ;-)

Obrazek
Awatar użytkownika
mrek
-#
Posty: 1884
Rejestracja: 07 mar 2007, 03:17
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: mrek »

Tym bardziej dziwne, że za kamerą siedzi... fotograf.
Ale w filmach też nie słodzą herbaty, nie wyrzucają śmieci. Skróty są niezbędne. Może to także jakiś skrót? (:
od 24x36 po 18x24 + szkiełko i oko
dak
-#
Posty: 80
Rejestracja: 11 lip 2018, 06:21

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: dak »

Obrazek

Nie mogłem się powstrzymać... :-)
PPaweł
-#
Posty: 102
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:53
Lokalizacja: Stolica Śląska

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: PPaweł »

Czasy wykręcanych chowanych obiektywów były jakieś 50 lat temu. Po prostu nikomu w ekipie nie przyszło pewnie do głowy, że coś takiego w ogóle można zrobić, bo nikt się z takim zjawiskiem nie spotkał.
dak
-#
Posty: 80
Rejestracja: 11 lip 2018, 06:21

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: dak »

Eee, jakoś do mnie nie przemawia takie tłumaczenie. Może przy produkcji studenckiego krótkiego metrażu na zaliczenie, gdzie nikomu nie przyszło do głowy, bo za młodzi są. Albo w przypadku „Stawki większej niż życie”, gdzie Leikę gra Zorka, bo to była bardziej dostępna. Ale to jest hollywoodzki film za dużo dolarów i rzesza ludzi dbających o to aby zapewnić właściwe dla epoki pojazdy, ubrania, przedmioty codziennego użytku, a nawet marki papierosów, które wszyscy namiętnie w owych czasach ćmili. A tu wpadka, że aż oko boli.
Awatar użytkownika
mrek
-#
Posty: 1884
Rejestracja: 07 mar 2007, 03:17
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: mrek »

dak pisze: 25 sty 2021, 23:57 A tu wpadka, że aż oko boli.
Jeśli chodzi o trzymanie aparatów przez aktorów to zazwyczaj jest niepoprawne. W sumie dziwne Ale pewnie to samo widzą fachowcy w innych swoich dziedzinach.
Scenka powyżej cudna.
od 24x36 po 18x24 + szkiełko i oko
Awatar użytkownika
4Rider
-#
Posty: 4517
Rejestracja: 19 kwie 2018, 12:34
Lokalizacja: Warmia
Kontakt:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: 4Rider »

dak pisze: 25 sty 2021, 23:57 wpadka, że aż oko boli.
Napisz do TVNu - na którymś z ich kanałów jest program "Wpadki filmowe" :mrgreen:

No bo sprawa naprawdę skandaliczną jest :shock:
".... plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi."
Galeria 4R: https://www.flickr.com/photos/4rider
dak
-#
Posty: 80
Rejestracja: 11 lip 2018, 06:21

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: dak »

4Rider pisze: 26 sty 2021, 08:39 No bo sprawa naprawdę skandaliczną jest :shock:
Nie tylko skandaliczna, także wyjątkowo bolesna dla cichego wielbiciela „szraublajek”, jakim jestem. ;-)
Brakowało tylko podłożonego trzasku lustra, w momentach wykonywania zdjęć, aby dopełnić tragedii :mrgreen:
Awatar użytkownika
mrek
-#
Posty: 1884
Rejestracja: 07 mar 2007, 03:17
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: mrek »

Jak zawsze obserwuję czy odwija się korbka rolki nadawczej.
No i chyba nigdy nie zauważyłem (-:
od 24x36 po 18x24 + szkiełko i oko
PPaweł
-#
Posty: 102
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:53
Lokalizacja: Stolica Śląska

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: PPaweł »

dak pisze: 25 sty 2021, 23:57 właściwe dla epoki pojazdy, ubrania, przedmioty codziennego użytku, a nawet marki papierosów
Niby tak, ale to jest takie raczej klasy "i tysiąc słoni!". Żeby można było napisać w blurbie, że za milijony dularów odtworzono ten i ten przedmiot, bo przedmioty widać. Ostatecznie można też poszpanować, że aktor sam osobiście doił krowy i uczył się tego przez siedem miesięcy u mistrza Zen. Natomiast tym, że nauczył się obsługiwać aparat fotograficzny, to się przed nikim nie zaszpanuje, bo aparat każdy umie obsłużyć i co to za filozofia. Toteż nikomu do głowy nie przychodzi, że przy tym są jakieś szczegóły.
dak
-#
Posty: 80
Rejestracja: 11 lip 2018, 06:21

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: dak »

PPaweł pisze: 26 sty 2021, 09:20 Niby tak, ale to jest takie raczej klasy "i tysiąc słoni!"....
Nie o te słonie mi się rozchodzi, ani o to, żeby ktoś mruczał w czasie seansu „mają rozmach ****wisyny”, ale żeby jakiś konsultant, adwajzor czy koordinator, którego pewnie mają na planie, powiedział: „Hej, Santiago, jak będziesz focił tym zabytkiem, to nie trzymaj paluchów na okienku dalmierza i wyciągnij obiektyw, bo zawsze się potem ktoś w internetach przyczepi.” Wszak diabeł tkwi w szczegółach. ;-) Tym bardziej, że Capa pojawia się pare razy w tym filmie, dobrze mu dobrali sprzęt, czyli taki, jakiego rzeczywiście używał w tamtym okresie, pokazali okoliczności powstania jednej z jego najbardziej znanych fotografii (smierć hiszpańskiego republikanina) - przynajmniej to oficjalne. Na tle tego wszystkiego wpadka z niewyciągniętym obiektywem jest wręcz amatorska.
PPaweł
-#
Posty: 102
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:53
Lokalizacja: Stolica Śląska

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: PPaweł »

dak pisze: 26 sty 2021, 09:57 Nie o te słonie mi się rozchodzi, ani o to, żeby ktoś mruczał w czasie seansu „mają rozmach ****wisyny”, ale żeby jakiś konsultant, adwajzor czy koordinator, którego pewnie mają na planie, powiedział:
No właśnie. Tobie nie, a im tak :-) I wątpię, żeby tam był konsultant od fotografii. Może, gdyby to był film biograficzny o samym Capie.
Awatar użytkownika
Jerzy
-# jr admin
Posty: 1295
Rejestracja: 26 lut 2007, 20:23
Lokalizacja: Warszawa
Płeć:
Kontakt:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: Jerzy »

Ale też tak macie, że jak w filmie jest scena w ciemni i np. ktoś robi pełną klatkę na papierze i wychodzi mu 3:4 z małego obrazka to się obrażacie na film? :roll:
Albo jak w ciemni ktoś ma kosmiczną liczbę odbitek suszących się... Np w "Vicky Cristina Barcelona"...
I'm Winston Wolf. I solve problems.

http://foto.ujerzego.pl
Awatar użytkownika
mrek
-#
Posty: 1884
Rejestracja: 07 mar 2007, 03:17
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: mrek »

Jerzy pisze: 26 sty 2021, 14:59 Albo jak w ciemni ktoś ma kosmiczną liczbę odbitek suszących się
No właśnie. Tak suszone odbitki oglądam na filmach przedstawiających lata 60-70, podczas gdy ja już miałem suszarkę Libella (mam do dziś).
Czy ktoś z (jeszcze) starszych kolegów potwierdzi taki sposób suszenia? :-)
od 24x36 po 18x24 + szkiełko i oko
Awatar użytkownika
Jerzy
-# jr admin
Posty: 1295
Rejestracja: 26 lut 2007, 20:23
Lokalizacja: Warszawa
Płeć:
Kontakt:

Hemingway i Gellhorn. I Capa.

Post autor: Jerzy »

mrek pisze: 26 sty 2021, 15:44 Czy ktoś z (jeszcze) starszych kolegów potwierdzi taki sposób suszenia?
W ciemni z której ja korzystam tak było. Pod sufitem były poprowadzone dwa lub trzy sznurki, do nich na klamerkach przyczepiano odbitki. Przełom XX/XXI wieku :) Ja szybko wprowadziłem metalowe blaty do suszenia (druciki na prętach) zrobione z półek starej lodówki.
Ale ktoś mi niedawno opowiadał, że dalej tak suszy na sznurku...
I'm Winston Wolf. I solve problems.

http://foto.ujerzego.pl
ODPOWIEDZ