Mechanizm długich czasów w Mirandzie Sensomat

Aparaty tradycyjne - Informacje i problemy z Waszym sprzętem. Bez względu na format - zapraszamy

Moderatorzy: rbit9n, Michał Kowalski, Jerzy, zladygin

Z_photo
-#
Posty: 1641
Rejestracja: 14 gru 2018, 01:46
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Mechanizm długich czasów w Mirandzie Sensomat

Post autor: Z_photo »

Nabyłem niedawno za niewielką kwotę bardzo miłą w użytkowaniu Mirandę Sensomat.

20260123_212705-Resizer-1024M.jpg

W każdym pozyskiwanym aparacie, także i w tej Mirandzie dokonuję standardowych czynności serwisowych, m.in. wymiany uszczelnień i amortyzatora lustra, kontroli i ew. regulacji migawki i światłomierza (jeśli jest wbudowany), czyszczenia układu celowniczego, etc.

Mirandę dręczył natomiast problem - przy czasach ekspozycji dłuższych niż 1/30 s lustro często blokowało się w górnej pozycji, choć migawka pracowała poprawnie. Żeby przywrócić lustro do pozycji wyjściowej należało naciągnąć migawkę, docisnąć lustro do ramki matówki i wyzwolić migawkę - co wiąże się ze stratą jednej klatki filmu. Przy czasach krótkich zawieszanie się lustra nie występowało.
Początkowo myślałem, że problem może być wywołany zbyt grubym amortyzatorem lustra, ale po jego wymianie na cieńszy problem nie ustąpił. Następnie zacząłem poszukiwać źródła problemu w mechanizmie lustra (po zdjęciu fragmentu górnej pokrywy i panelu frontowego ten mechanizm jest łatwo dostępny) - ale nie znalazłem tu niczego niepokojącego.
Zacząłem się zastanawiać czy aby mechanizm sterujący długimi czasami ekspozycji, a widoczny po zdjęciu dolnej pokrywy nie jest odpowiedzialny za wadliwą pracę aparatu. Nie mając nic do stracenia przemyłem bez demontażu ten mechanizm izopropanolem, wykorzystując do tego miękki pędzelek. Problem nie tylko nie ustąpił lecz jeszcze się nasilił - blokowanie lustra występowało przy każdym wyzwoleniu. :-/
Nie było wyboru - trzeba było zdemontować cały mechanizm i poddać go gruntownemu czyszczeniu. I tu pierwsza niespodzianka: spodziewałem się, że po wykręceniu dwóch wkrętów wyjmę cały moduł, a ku mojemu zaskoczeniu wypadła płytka wieńcząca ten mechanizm od góry, a za nią pozostałe elementy. Trochę się wystraszyłem, bo brałem w tym momencie pod uwagę, że niekoniecznie łatwo będzie ten mechanizm zmontować.
Zdemontowane elementy zebrałem do małego pojemnika, zalałem izopropanolem, wymyłem i wyjąłem na suchą ściereczkę, żeby alkohol odparował. I tu druga niespodzianka: na dnie pojemnika iskrzyły się trzy jasne punkciki. Okazało się, że to mosiężne i bardzo drobne elementy mechanizmu, które przywarły do którejś z większych jego części, a uwolniły się w trakcie kąpieli w alkoholu. Aż cud, że one nie wypadły w trakcie demontażu i nie spadły na podłogę, gdzie tego kalibru detale znikają bezpowrotnie "jak lapis w kobylej dupie" :lol:
Na szczęście ponowny montaż nie okazał się jakoś bardzo skomplikowany - warunkiem jest spokój, cierpliwość, dobre oświetlenie i w miarę niedrżące dłonie.

Pierwszy problem z tym mechanizmem (po jego rozebraniu i kąpieli w izopropanolu) to ulokowanie trzech mosiężnych "kamyczków" o średnicy ok. 1mm pomiędzy dwoma kółeczkami (zębatym i tym z widocznymi trzema nacięciami), które montuje się na wspólnej osi (to te dwa elementy na samym dole zdjęcia).
Te dwa kółeczka tworzą jednokierunkowe sprzęgło, a kamyczki sczepiają tarczki przesuwając się pod wpływem siły odśrodkowej - kiedy kółeczka zaczynają wirować.
20260123_113431-Resizer-1024M.jpg

Problem drugi to osadzenie osi tych elementów w otworach w korpusie, z jednoczesnym napięciem sprężynki napędzającej uzębioną krzywkę. Te detale są naprawdę małe i mimowolne drżenie dłoni bardzo utrudnia montaż.
No ale jakoś się udało, przy czym najpierw montuje się elementy skrajne, a na końcu zespół dwóch kółeczek z kamyczkami pomiędzy nimi. Kółeczko o większej średnicy ma znaleźć się na wierzchu, więc żeby dolne nie zsunęło się z jego osi użyłem do ich podparcia łopatki zrobionej za paska tworzywa ze starej karty kredytowej, z wycięciem w którym mieści się oś.
20260123_120449-Resizer-1024M.jpg

Problem trzeci to nakrycie osadzonych elementów blaszką, tak żeby trafić końcówkami czterech osi w otwory w tej blaszce. Tu przydałaby się trzecia ręka, ale musiałem się bez niej obyć.
20260123_212728.jpg
Po zmontowaniu nałożyłem tylko na osadzone w gniazdach osie po ułamku kropli oleju zegarmistrzowskiego. I problem z lustrem znikł - wszystko zaczęło idealnie pracować, wydając przy tym miły dla ucha dźwięk. :lol:

Po zakończeniu prac naszła mnie refleksja, że decyzja o demontażu być może była zbyt pochopna. Może gdybym poczekał jakiś czas, w trakcie którego izopropanol odparowałby z przestrzeni pomiędzy dwoma kółeczkami mieszczącymi trzy kamyczki, to mechanizm mógłby zacząć działać normalnie. Tego jednak nie mogłem przewidzieć, bo nie miałem świadomości jak ten mechanizm jest zbudowany - dopiero po demontażu zrozumiałem jak on działa.


PS. Nie zamierzałem publikować tu tej relacji, ale forumowy kolega mnie do tego nakłonił - argumentując, że a nuż może się to komuś przydać.
_________________________________________________________________________________
Warto mieć małego bzika i go pielęgnować - żeby dużego nie dostać.
miki11
-#
Posty: 2415
Rejestracja: 09 lut 2022, 13:47

Mechanizm długich czasów w Mirandzie Sensomat

Post autor: miki11 »

No cóż, opowieść o charakterze dreszczowca. Takie zegarmistrzowskie mechanizmy rozłożone na części śnią mi się jako koszmary :-) Zdecydowanie wolę dłubać w elektronice SMD, niby podobnie wymiarowo, ale (jak dla mnie) bardziej znośne do ogarniania. Na pewno jest to bardzo ciekawy materiał z potencjałem ew. pomocy komuś w przyszłości, a to jest bardzo cenne na takich forach. Moje serdeczne gratulacje.

P.S.
A co do lapisu, nie wiedziałem. Kojarzę go raczej ze znakowaniem pościeli w akademikach w dawno minionych latach. Jako, że jest to azotan srebra, jego wodnego roztworu używałem do chemicznego srebrzenia drutu miedzianego, z którego wykonywałem daaawno temu kilkuzwojowe cewki prostego odbiornika/nadajnika UKF. Projekt nazywał się chyba "Zakłócacz sygnału TV w pudełku od zapałek". Wtedy to była zaje...sta skala integracji :-) Szkło się do sąsiada, włączało nadajniczek w kieszeni i jego TV dostawał białego śniegu na ekranie :-)
_________________
Łatwe nie cieszy
Jan54usz
-#
Posty: 24
Rejestracja: 15 mar 2023, 14:23
Lokalizacja: Małopolska

Mechanizm długich czasów w Mirandzie Sensomat

Post autor: Jan54usz »

Z_photo pisze: 24 sty 2026, 23:33 W każdym pozyskiwanym aparacie, także i w tej Mirandzie dokonuję standardowych czynności serwisowych, m.in. wymiany uszczelnień i amortyzatora lustra, kontroli i ew. regulacji migawki i światłomierza (jeśli jest wbudowany), czyszczenia układu celowniczego, etc.
Byłoby wspaniale, gdyby pojawiły się poradniki (jak ten tytułowy) w/w standardowych czynności serwisowych aparatów Miranda. Prawda jest taka, że każdy bez wyjątku 50-letni aparat ich wymaga. Tylko nie każdy wie, jak się do nich zabrać.
Na przestrzeni 20 lat (1955-1975) Miranda wyprodukowała kilkadziesiąt modeli lustrzanek. Konstruowała je ewolucyjnie, niewiele zmieniając z każdym modelem. Sądzę więc, że opisany przez Z-photo problem dotyczy nie tylko Sensomata. Spośród kilkunastu Mirand, które posiadam, w dwóch też mam problem z długimi czasami. Do tej pory znałem jeden opis naprawy tego problemu :
https://everythingvintage.uk/vintage-ca ... -sensomat/
Dzięki Zbyszku za wątek.
Z_photo
-#
Posty: 1641
Rejestracja: 14 gru 2018, 01:46
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Mechanizm długich czasów w Mirandzie Sensomat

Post autor: Z_photo »

Jan54usz pisze: 26 sty 2026, 21:14 Do tej pory znałem jeden opis naprawy tego problemu (...)
Oooo..., ten artykuł najwyraźniej przeoczyłem. Jednak obecnie, tzn. wiedząc już jak jest zbudowany ten mechanizm obawiałbym się poprzestać na smarowaniu - to może zapewnić raczej krótkotrwałą sprawność. Czułym punktem tego mechanizmu są trzy kamyczki zamknięte w przestrzeni pomiędzy dwoma kółeczkami - które muszą mieć możliwość przesuwania pod wpływem siły odśrodkowej. Jeśli do tej przestrzeni wniknie olej, to kamyczki zaczną blokować się, podobnie jak zaolejone listki przysłony. Chyba nieprzypadkowo zegarmistrze aplikują w mechanizmy zegarowe tylko śladowe ilości oleju - i to raczej na osie elementów ruchomych, a nie na ich wieńce.

Co do standardowych czynności serwisowych jakie wykonuję w leciwych aparatach, to nie wykluczam skomponowania jakiegoś mini-poradnika, który mógłby być przydatny dla osób które zechciałyby poprawić stan techniczny swoich aparatów czy obiektywów - o ile w ogóle jest zainteresowanie taką tematyką.
Jest tylko taki problem, że ja mam skłonność do zbyt wylewnych objaśnień, a przydługawa lektura może być męcząca.
_________________________________________________________________________________
Warto mieć małego bzika i go pielęgnować - żeby dużego nie dostać.
ODPOWIEDZ