Niedawno trafił do mnie celem naprawy obiektyw Miranda Auto 1.4/50 mm forumowego kolegi. Wydawałoby się, że to typowy instrument, a jednak tak nie jest, bo to wersja zestawiona z ośmiu soczewek i to w niespotykanym u innych producentów układzie 4 + 4.
To obiektyw z przełomu lat 50 i 60 ubiegłego wieku, tak naprawdę nie wiadomo przez którego z wytwórców optyki produkowany.
Obiektyw jest jeszcze pod tym względem oryginalny, że soczewki mają zaskakująco małą średnicę - przewidziano w nim montaż filtrów w oprawach M46.
Z tego co wyczytałem w sieci, to wykorzystując osiem soczewek Mirandzie prawdopodobnie nie chodziło o stworzenie obiektywu o jakichś wybitnych własnościach, ale o obiektyw o dobrej jakości obrazu ale bez wykorzystania soczewek ze specjalnych gatunków szkła (np. z domieszką pierwiastków ziem rzadkich jak tor czy lantan).
Mając w swoich zasobach obiektyw Mirandy o tych samych nominalnych parametrach, ale oferowany w późniejszym okresie i zbudowany bardziej tradycyjnie, tj. zestawiony z siedmiu soczewek, postanowiłem sprawdzić jakie są różnice w obrazach generowanych przez oba obiektywy. Zrobiłem zatem serię kadrów porównawczych, przy czym zdjęcia robiłem przy maksymalnie otwartych przysłonach lub tylko śladowo przymkniętych - bo w tych warunkach spodziewałem się największych różnic w jakości i charakterze obrazu.
Różnice w obrazach faktycznie można dostrzec - najbardziej rzuca się w oczy większe winietowanie w obiektywie ośmiosoczewkowym, ale to było oczywiste biorąc pod uwagę wspomnianą zaskakująco małą średnicę soczewek. Minimalnie ostrzejszy wydaje się nowszy obiektyw siedmiosoczewkowy, natomiast nie dostrzegłem znaczących różnic w charakterze obrazu - w obu przypadkach odbieram obrazy jako przyjemne, bez nerwowego oddawania nieostrości.
Dostrzegalnym słabym punktem obu obiektywów jest praca pod światło, stąd jako uzasadnioną należy traktować sugestię producenta by wykorzystywać te obiektywy z założonymi osłonami przeciwsłonecznymi. Ja takowe osłony miałem założone, a mimo tego przy świetle w kontrze do obiektywów "wlewało" się go nieco, co powodowało spadek kontrastu. Taka praca nie zaskakuje, bo obiektywy posiadają tylko pojedyncze powłoki.
Generalnie obiektywy uznaję za użyteczne od pełnego otworu, przy czym nieznacznie lepszy pod względem technicznej jakości obrazu jest obiektyw siedmiosoczewkowy. Ten zestawiony z ośmiu soczewek ma za to nieco delikatniejszy rysunek, co w niektórych zastosowaniach może być zaletą.
Poniżej kilka par porównawczych - najpierw z wersji ośmio, a później siedmiosoczewkowej:
I kilka zdjęć spoza testu, zrobionych obiektywem siedmiosoczewkowym (wszystkie zdjęcia zarejestrowane na Fomapanie 100, wywołanym w dwukąpielowym FX-55):
Nie tylko charakter obrazów z tych obiektywów odbieram jako przyjemny, bo są te instrumenty także bardzo przyjemne w użytkowaniu - zbudowane bardzo solidnie i z wielką precyzją, ze wspaniale pracującymi pierścieniami, którymi aż chce się obracać. Zresztą to samo można powiedzieć o korpusach Mirandy, pracujących "aksamitnie".
Szkoda, że ten producent nie przetrwał.
Miranda 1.4/50 mm vs 1.4/50 mm
Moderatorzy: rbit9n, Michał Kowalski, Jerzy, zladygin
Miranda 1.4/50 mm vs 1.4/50 mm
_________________________________________________________________________________
Warto mieć małego bzika i go pielęgnować - żeby dużego nie dostać.
Warto mieć małego bzika i go pielęgnować - żeby dużego nie dostać.
Miranda 1.4/50 mm vs 1.4/50 mm
Bardzo interesujące porównanie obiektów! Przyznaje, iż prognozowałem jednak dużo wiekszą przewage konstrukcji 8 soczewkowej, tak jak w przypadku legendarnego Summicrona 35mm w wersji 8 soczewkowej, osiągającego zawrotne ceny (szczególnie w czarnej wersji korpusu) i cechującego się wyjątkowo dobrym mikrokontrastem, niezależnie od tego czy pod światło, czy nie. Jak widać, konstrukcja 8 soczewkowowa nie oznacza automatycznie szczególnych walorów, choć może i w przypadku trgo obiektywu Mirandy okazać się, że do pewnych zastosowań, właśnie takie a nie inne właściwości będą akurat atutem. Ciekawe jakie oferuje on rozmazanie tła przy krótkich odległościach od fotografowanego obiektu? Dzięki za interesujący test!


